Dawno, dawno temu, za górami ... ;)

Lipiec 2000 - luty 2001
Skończyła się nauka. Ukróciły się spotkania szkolnych kłejkowców. Skończyło się giercowanie. W tym okresie często wzdychało się: 'To były fajne czasy, gdy zostawało się dłużej w szkole by sobie pofragować, ehh...' Zazdrościłem mojemu koledze tego, że w jego bloku jest sieć. Mogą sobie grać kiedy chcą. A ja? Musze bulić w kafejce i mieć nadzieję, że będą w kafe chętni do gry.
Od jakiegoś czasu, na osiedlach zaczęły pojawiać się ulotki dotyczące miejskiej sieci komputerowej z dostępem do internetu. Wszystkie zawierały kuszące oferty. Że tanio i szybko. Że można będzie w gry pomykać itp. Niestety na ulotkach się kończyło. Zaczęło mnie to trochę denerwować. Tyle obiecanek, planów i z wszystkich nici.

Kwiecień 2001
Skoro tak, to może ja się za to wezmę. Ci od ulotek tylko obiecują a nic nie robią. Jeśli u mojego kolegi w bloku jest sieć, to u nas też może być. Przecież to jest możliwe i do zrobienia. Zbuduję sieć w moim bloku.
Wybrałem się do kolegi by dowiedzieć się trochę szczegółów. Dowiedziałem się mniej więcej co i jak w sprawach organizacji całego przedsięwzięcia. (Pozdrowienia i podziękowania dla pana Jacka K. i kolegi 'Grafika' z sieci GRASSNET)
Prosta sprawa. Sama sieć lokalna ludzi nie zainteresuje. Trzeba ich skusić siecią z dostępem do internetu. Zacząłem odwiedzać moich sąsiadów. Musiałem dowiedzieć się ile osób jest zainteresowanych budową sieci i czy jest sens ją tworzyć.
Reakcje były różne. Niektórzy wykazali duże zaciekawienie, inni grzecznie podziękowali zamykając drzwi. Gdy plotki zaczęły się roznosić, to część przyszła sama dowiedzieć się więcej. Niektórzy wykazali obojętny stosunek i tylko dzięki własnym dzieciom dali się przekonać.
To był fajny moment. Skończyłem swoje przemówienie, sąsiadka chwilę się zastanawia, po czym: 'Nieee, raczej nieee, no do czego mi tooo...' Wtedy jej dzieci łapiąc ją za rękę: 'Maaamaaa, no co tyyy, zgódź się'.
Była też sytuacja odwrotna. Dzieci nie wykazały żadnego zainteresowania, mąż powiedział, że w ogóle się na tym nie zna i mu to nie potrzebne. Dobrze, że jego żona wróciła ze sklepu nim wyszedłem. 'Coo?! Ale ja będę korzystała! I wy moje dzieci kochane też będziecie. Właśnie, że się nauczycie. Niby po co ja ten komputer kupiłam?!'
No i dobrze. Czyli ludzie są chętni i można zacząć działć.

Maj 2001
No i się zaczęło. Zdobywanie podstawowej wiedzy i wskazówek. Technicznych i organizacyjnych. Główkowanie i załatwianie. Tu, tam, Tepsa, znajomi, fachowcy, sklepy itp. (Pozdrowienia i podziękowania dla Romana T. Dzięki za przekazaną wiedzę (tą szkolną w relacji wykładowca-słuchacz i tą po szkolną w relacji kolega-kolega), dzięki za pomoc, rady, wsparcie, cierpliwość i za to, że jesteś mój przyjacielu).
Po zebraniu pierwszych pieniążków i zakupie najważniejszych rzeczy ruszyła budowa. (Podziękowania dla Tadeusza S. za załatwianie różnych papierkowych i handlowych spraw oraz ogólnie za duże zaangażowanie).

Zaczęło się wiercenie i kłucie ścian. Łamanie i tępienie wierteł. Chwile radości, że coś się udało i załamania, że coś się nie da. Jak to zwykle w życiu bywa, zawsze po drodze pojawiają się jakieś problemy. Największy z problemów opóźnił pracę prawie o tydzień i przyprawił prawie o załamanie Simiego, Martiego i Leona. To my tu odwaliliśmy trzy-czwarte roboty i wszystko na marne?! Mianowicie, całkiem przypadkiem, okazało się, że stare, od kilku lat nieużywane, porozkradane i w połowie zniszczone, plastikowe rurki na kable, są własnością nowej TV. Wszystko to, wraz ze szpecącymi otworami w ścianach jest ich i za jakiś miesiąc stara instalacja będzie demontowana. I co teraz? Jak inaczej przeciągnąć przewody? Którędy? I jeszcze kasa no nowe kable?! Te już odmierzone i prawie wszystkie zamontowane. Do wyrzucenia?! Tyle pracy!! NIE!!! ... Na szczęście Tadeusz nas uspokoił i zajął się tym. Bez problemu załatwił całą sprawę z dokumentami, pieczątkami i podpisami. Ufff... Robota ruszyła dalej. W sumie, po około trzech tygodniach prac, okablowanie było zamontowane.
Potem zaczęło się odwiedzanie sąsiadów. Montowanie kart i konfiguracja kompów. Znów pojawiały się problemy. Największe przy grzebaniu w starszych maszynach.
Najbardziej wkurzyłem się przy zakładaniu ostatniej karty czyli przy swoim kompie. Nie wiem jakim cudem i dlaczego BIOS mi się rozsypał. Spoko. Prawie u wszystkich już działa, a mój komputer w serwisie.

Czerwiec 2001
Dokładnej daty nikt nie pamięta, ale można powiedzieć, że z początkiem czerwca 2001r. sieć COOLNET zaczęła działać. Z 10-ciu komputerów, 6 zaczęło działać jednego dnia. Sieć zaczęła swoje życie. Giercowanie, wymiana plików, pogaduszki, zarywanie nocek. W międzyczasie próbowałem walczyć jeszcze z kompami które nie były w sieci. Dwa z nich potrzebowały jednak ręki specjalisty. Po tygodniu w sieci działało 7 kompów, po miesiącu 8. Dwa ostatnie komputery dołączyły dopiero, gdy mieliśmy już dostęp do netu. Z powodu naklejek gwarancyjnych te dwie maszyny czekały na montaż kart, a że ich właścicielom nie spieszyło się z tym ... w mniejszym składzie i tak się nie nudziliśmy ;)

Październik 2001
Wreszcie się doczekaliśmy. Wszyscy już się niecierpliwili i każdy każdego pytał: kiedy będzie net?. Jedni mówią, że długo czekaliśmy, inni, że nie tak bardzo. Mniejsza z tym. Ważne, że nasze plany zostały zrealizowane. :)


Kwiecień 2002
Zostały podłączone dwie nowe osoby. Podczas budowy sieci już wiedziałem, że te dwie osoby przyłączą się gdy pozwolą im na to finanse. Budowa została zaplanowana z myślą o nich tak, by można było łatwo i szybko ich dołączyć. W miarę łatwo i szybko jednak nie poszło. Problemem był brak porządnej wiertarki. Ale jakoś się udało. 3 godzinki jednego dnia, 2 godzinki zabiegów kosmetycznych drugiego dnia i już 12 osób w sieci :)

Wakacje 2002
Trzy osoby są chętne do podłączenia. Na razie odmawiam.
- Za daleko mieszkacie, kabel za długi. Trzeba drugiego HUB'a kupić. To łącze i tak jest za wolne na tyle osób. Podłączymy was jak założymy szybsze łącze.
Dowiaduję się w pobliskiej kafejce internetowej ARENA czy jest możliwość od nich mieć szybkie łącze.
- Na razie nie. Cieniutko nam idzie, ludzie wyjechali na wakacje, nikt nie przychodzi. Nie mamy kasy na zakup sprzętu by was podłączyć.

Wrzesień 2002
Opuszcza nas osoba która bardzo przyczyniła się do powstania sieci. :'( Tadeusz S. wyprowadził się. Pociesza fakt, że teraz jego rodzinie mieszka się znacznie lepiej i wygodniej. W nowym domku Tadek też ma internet więc mamy z nim kontakt. Serdecznie Cię pozdrawiamy :)
W tym samym miesiącu wprowadza się Artur i pod koniec miesiąca zostaje podłączony. Dobrze, że Tadek nie zabrał kabla ;) To była najszybsza instalacja nowego usera :)))

Jednocześnie zaczyna się zbieranie opini, informacji, badanie rynku itp. na temat rozbudowy sieci i zmiany łącza na szybsze. Już w wakacje rozmawiały ze mną trzy osoby chętne do podłączenia. Jednak na razie kicha. Na tym łączu i tak jest nas dużo za dużo. Pozatym by ich podłączyć trzeba całą sieć przebudować. Ale już sobie kombinowaliśmy, mierzyliśmy, rysowaliśmy itp. Nie będzie tak trudno. Bardzo chcemy to zrobić. Rajcuje nas latanie z wiertarą i przeciąganie kabli :))) Problem tylko w tym, że najpierw musimy mieć szybsze łacze. A z tym w Tomaszowie jest BEZNADZIEJNIE! :(

Listopad 2002
Wyprowadził się kolejny sąsiad. I to na dobre bo do Warszawy. Do jego eks domq wprowadza się Czarek. Pod koniec miesiąca dołącza do grona Coolnetowców

Chcemy mieć usługę internet DSL dla posiadaczy SDI bo promocja jest. Uruchamiamy znajomości i dowiadujemy się co z tym DSL'em w Tomaszowie. Po kilku dniach mamy wieści. W naszym mieście DSL od Tpsy jest marzeniem i nie wiadomo kiedy będzie u nas dostępny.


Styczeń 2003
Przypadkowa wizyta w ARENIE z tym samym pytaniem.
- Spoko, kiedy chcecie? Tylko 512?
Szok. Spytam ludzi czy chcą i na jak szybkie łącze nas stać.

Wszyscy są na TAK. :) Przydało by się jeszcze kilka nowych osób by taniej wyszło. Ciekawe czy te 3 osoby co w wakacje chciały się podłączyć są jeszcze zainteresowane?
Jeden już nie chce bo do woja idzie. Jak wróci to tak. Drugi będzie wiedział po feriach, a trzeci chce. Prócz nich znajduje się jeszcze dwoje chętnych.

Przychodzą z ARENY looknąć sieć i zaplanować co i jak. Łącze drogą radiową.
- Pierwsza opcja to antena kierunkowa na dachu. Zamontujemy tam jeszcze skrzynkę ze specjalnym urządzeniem. Od niego kabel po ścianie bloku do switcha lub serwera. Druga opcja, gdyby spółdzielnia się nie zgodziła, to antenę na balkonie zamontujemy.

Luty 2003
Zbieramy pieniądze i robimy pierwsze zakupy. Kolejna wizyta w ARENIE.
- Na pewno nas podłączycie?
- Tak, tylko nie będzie drogą radiową. Przeprowadzamy się do innego lokalu więc zrobimy liniami dzierżawionymi od Tepsy. Reszta bez zmian.
- Jak tak, to tak.
Rozpoczynamy przebudowę sieci. Planujemy co i jak by robota poszła sprawnie. Pierwsze pomiary i męczarnie przy wierceniu otworów.

Zdejmujemy HUB'a, zakładamy SWITCHA i ... i sieć nie działa. Tzn. działa jednej osobie. Co jest nie tak? Pierwsze koło ratunkowe, zaglądam do mądrych książek, diagnoza: złe kategorie kabli. Sprawdzenie kabli. To nie to. Część kabli to Cat. 5 reszta to 5e. Powinno działać na obu. Pierwsze chwile załamania, że trzeba będzie zmieniać okablowanie drugiego i trzeciego segmentu sieci, oraz wymienić cały nowo zakupiony kabel. Zakładamy HUB'a.

Drugie koło ratunkowe, telefon do przyjaciela. Diagnoza: złe ustawienie kolorów w zarobionej wtyczce. Diagnoza trafna. Też to podejrzewałem, ale nie chciało mi się wierzyć, że to będzie miało tak duże znaczenie. Zarabiamy 2 testowe kable i ... działa! I do tego jak szybko śmiga! :)
Jedziemy do sklepu z prośbą o wymianę kabla, tak na wszelki wypadek.
- Pocięliście go?
- Nie. Leży w pudełku, jeszcze nie ruszany.
- Dobra, jak będzie nowa dostawa to wam zamienimy.
- :D
Wracamy. Wiercimy otwory pod uchwyty. Tępimy kilka wierteł. Lecimy do sklepu po wiertło tytanowe. Nooo, teraz to robota idzie.

Pożyczam od qmpla zarąbistą wiertarkę. Ona prawie sama wierci. Wiertło wgryza się w beton jak w drewno. To był szok. Takie większe otwory, tymi naszymi wiertareczkami, to wierciliśmy od 30min do 1,5h. Wierciło się 3 otwory blisko siebie, a potem kuło ścianę. A tą, cyk i otworek w 20cm ścianie z betonu w 20-30sek.

Marzec 2003
W sumie przebudowa trwała 11 dni. Każdy wolny czas poświęcaliśmy na ten cel. Po 2-3 godziny dziennie, ale ze dwa razy było tak, że w spędziliśmy w piwnicy 12 godzin, bez jedzenia i picia. Żyliśmy papierosami i pracą. Ale świry :)

Koniec przebudowy. Telefon do ARENY.
- Jednak Was nie podłączymy, bo BLA BLA BLE BLE ...
- COOO!!!? Najpierw, że TAK TAK TAK. My już sieć rozbudowaliśmy, kasy od cholery wydaliśmy, a Wy teraz NIE!!?
KURW(pip) MAĆ!!! AAAA!!!! Fuck!   :[   :o   :(   :'(   Buuuu!
Złość i rozczarowanie. Trudno, już nic się nie poradzi. W naszym kraju takie jaja to normalka.
Złożyliśmy podanie do Tepsy.

Kwiecień 2003
Podłączamy nową piątkę użytkowników. U jednej osoby sieć wyjątkowo się ślimaczy. Sprawdzenie kabla. WOW! Brawo! Aż dziw bierze, że można było w ten sposób zrobić.
- Przecież mówiłem co i jak. Kabel pięknie zmiażdżony i złamany w kilku miejscach. Kupno całego nowego kabla i na nowo zakładanie to ... za dużo roboty, już mi się nie chce.
Odciąłem uszkodzony odcinek i połączyłem każdy z ośmiu kabelków jak MacGyver. Okropnie to wygląda, ale działa. :) Następnego dnia założyłem gniazdo i już jest ok.
Czekamy na DSL.

Lipiec 2003
Pod koniec lipca telefon z Tepsy.
- Dzień dobry, zapraszamy do podpisania umowy itd.
Spoko. Załatwiło się formalności i 28 lipca przyszło dwóch panów. Podłączyli DSL, pokazali jak skonfigurować kompa, zabrali SDI i poszli. Wszystko odbyło się szybko i sprawnie. Ponieważ miałem mało czasu, musiałem przygotować nowe umowy, szybszym netem ludziska cieszyli się popołudniem następnego dnia. Konfiguracja serwera również poszła dość szybko i bez większych problemów.
Czyli mamy już nowe łącze, wszystko działa, jesteśmy zadowoleni i ... i ja już powoli myślę o dalszej rozbudowie sieci + szybsze łącze. :) Po głowie śmiga mi czasami myśl by zbudować kolejną, nową sieć w moim, że tak powiem, drugim domu. Pożyjemy, zobaczymy. :)

Sierpień 2003
Pod koniec miesiąca wyprowadził się Artur. Nowy sąsiad który wynajął mieszkanie z łączem nie ma kompa.
Ja w sumie też już się wyprowadziłem. Czasami przychodzę w odwiedziny i na internet.


Styczeń 2004
Wyraźnie daje się zauważyć, że sieć trochę pod umarła. Od czasu gdy się wyprowadziłem od rodziców w sieci nie ma admina, nie ma kto podtrzymać klimatu sieci. Nikt już w nic nie gra, nikt nie korzysta z LanChat, ludzie już nie gadają ze sobą, nie bawią się razem, nie mają frajdy z tego co jest.
Woz i Junior mają dwa kompy w chacie i chcą by oba miały net. Na drugim pewnie non stop będzie Kazza działać. Zamiast ciągnąć nowy kabel, wstawiliśmy u niego w domu switcha i oba komputery były widoczne w sieci po kilku minutach. To już trzeci switch w sieci.

Czerwiec 2004
Trzecie urodziny sieci. W kilka osób spotkaliśmy się u mnie w domu, dokładniej to na balkonie. Popijając browarka wspominaliśmy czasy świetności Coolnet-u, gadki szmatki o przyszłości sieci, zakupie routera i takie tam.

Sierpień 2004
Jakoś w połowie miesiąca Tepsa podwyższyła prędkości dostępu do netu. Teraz mamy teoretycznie 1Mb/s. A faktycznie to jest różnie, kwadratowo i podłużnie. Ogólnie jest całkiem nieźle. Szybszy transfer jest odczuwalny. Net śmiga lepiej niż telegazeta co nie zmienia faktu, że polityka i marketing naszego monopolisty bardzo mnie wkurza. Po cholerę reklamują coś jako łącze o jakiejś tam prędkości jeśli nigdy takowej nie osiąga? Niech qwa reklamują je jako: łącze z gwarantowaną szybkością X (a przy dobrych wiatrach prędkość może wynieść XX). Najdroższy na świecie dostęp do netu jest ponoć w naszym kraju. Jeszcze jak wprowadzą na net VAT 22% to się pochlastam bo Coolnet się chyba rozpadnie.


Luty 2005
Wreszcie zdecydowałam jaki router będzie dobry do sieci. Zaczynamy zbierać kasę. Ludzie się nie kwapią do wpłat.

Czerwiec 2005
Do sieci dołącza Kowal. Zanim poszedł w kamasze obiecałem mu, że jak wróci i będzie miał kasę to go podłączymy.
Wpłacanie kasy na router idzie jak krew z nosa mimo, że opłata znacznie się zmniejszyła dzięki wpływom do Kasy Sieci.

Październik 2005
Z sieci zostaje wywalony Lesiu. Nie płacił za net.
Wreszcie zostaje uzbierana kasa na router.

Listopad - grudzień 2005
Sporo się działo.
Kupiłem router. Inny niż planowałem na początku. Jest jeszcze lepsiejszy :)
Jednocześnie załatwiałem przejście na łącze 2Mbps w niższej cenie niż za obecne 1Mbps. Przez jakiś czas nie mieliśmy netu.
W tym czasie wzięliśmy się za modernizację sieci przy pierwszym switchu. Zamontowaliśmy skrzynkę, uporządkowaliśmy kable itp. Fotki z tej akcji są w galerii.
Później został podłączony router jednak z powodu przejścia na szybsze łącze net raz działał, raz nie. Tepsa dość długo całą sprawę rozpatrywała, przygotowywała nowe umowy, net włączała i wyłączała. Wiadomo, okres przedświąteczny ;)
Na święta zabrałem serwer do siebie do domu, do mojej drugiej sieci (ask-zapiecek) i zacząłem się nad nim pastwić ;)


Styczeń - Maj 2006
Aż trudno w to uwierzyć ale tyle czasu czekaliśmy na podłączenie a raczej na przełączenie prędkości z 1 na 2Mbps. Net 1Mbps, mimo, że wg umowy podpisanej już w grudniu 2005, powinien być 2Mbps.
Takie jazdy to tylko w naszym kraju możliwe. Ktoś tam gdzieś się pomylił, myślał, że ma być 1 a nie 2 i sie zaczęło. Z mojej strony wydzwanianie, chodzenie, informowanie, dopytywanie. Z ich strony spychologia. Proszę zadzwonić tam, tamci, że nie tu a siam, siamci, że to trzeba iść tam i tam.
Dopiero złożenie reklamacji i rozmowa z kierownictwem przyspieszyło działania naszego kochanego monopolisty i sprawa została odkręcona oraz wyjaśniona w "zaledwie" 3 tygodnie. Ręce opadają.
Z końcem maja sieć cieszy się z łącza 2Mbps bez wzrostu opłaty za net.


Rok 2007
Tutaj kończy się historia ASK-CoolNET.
Najważniejsze osoby, które przyczyniły się do powstania sieci i tworzyły jej klimat niestety się wyprowadziły.
Nikt z pozostałych nie pojął się zadania bycia aminem, nikomu nie zależało na dalszym istnieniu sieci.
Mój projekt umarł ... rozczarowanie, gorycz, żal ... :'(