Sanatorium w Stróżach

Pod koniec 2010 roku zostałem skierowany do sanatorium. Turnus rehabilitacyjny miał miejsce w Centrum Szkoleniowo – Rehabilitacyjnym Im. Ojca Pio w miejscowości Stróże. Chciałbym się podzielić swoją opinią na temat tego miejsca.

DROGA
Pod koniec drogi zacząłem się niepokoić czy aby na pewno jadę w dobrym kierunku. Żadnych drogowskazów z nazwą miejscowości, żadnych tablic reklamowych z nazwą ośrodka. Pomyślałem, że to mała miejscowość i dlatego nie ma informacji. Że jak będę nadal się kierował drogą 981 to w końcu trafię. Wreszcie pojawiła się zielona tablica z napisem Stróże. Za kawałek wielka tablica ostrzegająca o niepełnosprawnych. Pewnie to tutaj. Budynek średniej wielkości. Napis na nim wskazuje, że dobrze trafiłem.

PARKING
Pierwsze rozczarowanie to brak miejsc postojowych. Z żadnej strony budynku nie ma parkingu. Co prawda jest mały parking przed boiskiem przyległym do budynku, ale oczywiście wiecznie wszystkie miejsca zajęte. Tuż za nim jest spory parking, ale brama zamknięta. Chyba czynny tylko podczas rozgrywek piłkarskich. Zawróciłem, wjechałem w drogę poprzeczną i zaparkowałem na poboczu jak kilka innych aut.

Na recepcji zostałem poinformowany, że nie wolno parkować z żadnej strony budynku. Na uliczce na której aktualnie zostawiłem samochód, recepcjonistki nie radzą zostawiać auta. Czasami młodzież wychodząca z pobliskiego baru lubi sobie coś zniszczyć przy autach. Zwłaszcza przy samochodach osób przyjezdnych. Że to taka mentalność ludzi z małych miasteczek. Że ostatnio jakiś pan zostawił tam auto i rano zastał je bez kół, że innym razem ktoś podpalił samochód. Że najlepiej będzie auto zostawić na pobliskim parkingu strzeżonym. 

Nie wiem czy to prawda czy tylko takie straszenie, ale pojechałem na ten parking strzeżony. Był daleko od ośrodka, nie było stróża, nie było kamer, tylko zamykana brama. Strzeżony? No chyba, że psy w nocy pilnują. 😉

BUDYNEK
Od frontu przeszklony parter i dużo okienek na piętrach. Te okienka to raczej większe luksfery niż normalne okna. Ale dzięki temu budynek optycznie wygląda na większy niż jest w rzeczywistości. Na drzwiach wejściowych do budynku brak klamki czy uchwytu w postaci masywnej rury jak to zwykle bywa. Zamiast tego mały kątownik na szerokość czterech palców. Dobrze, że chociaż na wysokości umożliwiającej dosięgnięcie go osobie na wózku inwalidzkim. Choć nie wiem czy by sobie taka osoba poradziła z ich otwarciem. Drzwi otwierają się bardzo ciężko, trzeba się z nimi siłować. 

HOL GŁÓWNY
Hol główny zwyczajny. Nie rozczarowuje i nie zachwyca. Recepcja, kącik zwany kafejką internetową, bankomat, sofy wypoczynkowe, wejścia na: stołówkę, skrzydło rehabilitacyjne i klatkę schodową/windową. Warto wspomnieć o automacie z napojami, który serwuje ciepłą wodę w kolorze wybranego napoju.

KAFEJKA INTERNETOWA
Trzy zabytkowe komputery w obudowach desktop z łączem 2Mb. Dwa kompy klasy Pentium II, 128 RAMu, Win98. Trzeci to Celeron 2.5GHz, 256RAMu, WinXP+SP2. Słabo jak na 2010 rok, ale dobrze, że w ogóle są.

WINDY
Standard. Przyciski na wysokości dostosowanej dla osób na wózkach. Na przyciskach dodatkowe oznaczenie pięter dla osób niewidomych. Niestety winda nie informuje słownie na którym jest piętrze.

NUMERACJA POKOI
Miałem pokój 224 czyli drugie piętro. Wbijam się na drugie i widzę oznaczenie, że pokoje od 210 do 217, czyli mojego brak. Hmmm, czyżby wyżej? Wbijam się na trzecie piętro, a tam pokoje od 310 do 317. A gdzie mój pokój? Wracam na 2 piętro i idę w ciemno do końca korytarza. Na końcu korytarza za winklem odnajduję kolejne skrzydło budynku i korytarz z pokojami od 218 do 225. Mała dezorientacja. A wystarczyło w pierwszej klatce schodowej dać info, że pokoje od 210 do 225.

KORYTARZE I HOLE NA PIĘTRACH
Na obu ścianach są poręczę ułatwiające poruszanie się niektórym osobom. Ogólnie jest jakoś szaro, ponuro i ciasno. Zimna, niebieska kolorystyka, sprawia wrażenie szpitalnej atmosfery. Uczucie to potęguje podłoga z kafelków i zimne światła jarzeniowe. Tak jest na drugim piętrze. Na innych piętrach jest lepiej. Są cieplejsze kolory, żółty, zielony i … różowy. 🙂
Hol jest mały, sufit nisko, na wyciągnięcie ręki jak w korytarzach, brak okien … mało przytulnie.

POKOJE
Pokoje 2 i 3 osobowe. W sumie 3 osobowe są zrobione na siłę. Z przedpokoju szafę przestawili do pokoju i w jej miejsce wstawili trzecie wyro. Taka dostawka. Średnio fajnie spać w przejściu, na wprost drzwi wejściowych pod drzwiami do kibelka zarazem.
Na podłogach panele. Słabej jakości, już nieco zniszczone i układane tak na sztukę, na szybkiego. Ściany w niektórych miejscach już brudne, przetarta farba, dość standardowe ślady użytkowania. Mimo jasnego koloru podłogi, ścian i mebli, w pokoju i tak jest ciemno, ponuro wręcz dołująco. Zamiast normalnego, widnego okna, jest rzygownik (drzwi balkonowe z barierką bez balkonu). Za oknem widoki też kiepskawe. Z jednej strony budynku okna wychodzą na podwórka przyległych domostw, z drugiej strony na przyległe boisko piłkarskie. Widok na góry jest od strony szczytu budynku, czyli z okien ledwo widoczny.
Ogólnie wyposażenie pokoju to standard. Stolik, radio, TV, dostęp do netu, lodóweczka, duża wspólna szafa i dwie małe szafeczki przy łóżkach. Ogólnie mebelki dają radę przy dwóch osobach. Przy trzech robi się ciasno i część rzeczy trzeba trzymać w walizkach.

Brak jakiegokolwiek miejsca na obuwie. Już nawet nie mówię o szafce. Zwyczajnie na podłodze nie ma ich gdzie zostawić by nie przeszkadzały. W pokojach dwu osobowych nie ma tego problemu, bo zamiast łóżka w przedpokoju, mamy szafę i miejsce na obuwie. W trójce jest ciasno. Ogólnie odnoszę wrażenie, że ktoś to trochę bez pomyślunku zrobił. Pomijając dostawienie trzeciego wyra na siłę, to nawet w dwójkach rozstawienie mebli jest głupie, nieustawne i potęguje ciasnotę. Ktoś chyba chciał szybko oddać ośrodek do użytku i niektóre rzeczy są zrobione bez pomyślunku, na siłę, na szybkiego, na sztukę. 

Największa porażka pokoi to płatna telewizja. W różnych ośrodkach i hotelach już bywałem, ale system szpitalnego automatu widzę pierwszy raz w tego typu obiekcie. Brak słów by opisać rozczarowanie i złość na taki system. Zazwyczaj TV po prostu jest w pokoju i korzystanie z niego jest w cenie pokoju. Czasami trzeba w recepcji ileś tam zapłacić, by dostać na czas pobytu kabel antenowy i pilot. Takie rozwiązanie też może zaskoczyć, ale jakoś nie obciąża bardzo portfela, zwłaszcza gdy lokatorzy pokoju zrobią zrzutkę. Ale automat? Byłoby to do przełknięcia, gdyby w budynku była jakaś sala TV czy świetlica lub gdyby opłaty w automacie były w przystępnej cenie. Ale 2zł/1h? W promocji 6zł/12h. To daje 264zł za turnus. Przegięcie, nawet przy zrobieniu zrzuty. No i jeszcze problem z zamianą banknotów na monety. 30 osób schodzi do recepcji czy sklepu i prosi o zamianę papierków na blaszki. Jaaaasne. Ach, no i jeszcze mały szczegół. Nie zależnie od tego ile kasy byś wrzucił w automat, to od 3.00 do 5.00 i tak nic nie obejrzysz. Przerwa techniczna.

ŁAZIENKI
Łazienki są w pokojach, czyli standard. Fugi i silikony mają już ślady zużycia, ale ogólnie jest ok. Czysto, sporo miejsca, dobrze oświetlone, w ścianach uchwyty dla niepełnosprawnych, pod prysznicem składane krzesełko dla osób na wózkach. Jedyne do czego można się przyczepić to brak półeczki na kosmetyki przy umywalce, pod prysznicem brak jakiegoś przybornika na szampon czy mydło oraz brak wieszaków na ubrania.

POSIŁKI
Stołówka mała. 8 stołów 8 osobowych, mały bufet ze słodyczami, chipsami i napojami. Ogólnie jedzenia nie za dużo, ale wystarczająco, by nie paść z głodu. 😉

Śniadanie
Przy bufecie stolik mleczny. Mleko, kakao, kawa, dżem i zupa mleczna bez ograniczeń.
Herbata, ze 2 łyżki jakiejś ciapki sałatkowej lub twarogu, 3 plastry wędliny, kosteczka masła starczająca na jedną kromkę chleba i jakieś warzywko typu ogórek, pomidor lub papryka i oczywiście wszędobylska sałata jako dekoracja. Chleb i herbata bez ograniczeń. 

Obiad
Standardowo zupa i drugie danie. Na drugie 2 kulki ziemniaków, sztuka mięsa oblana sosem, surówka i kompot. Zupy i sosy dość ostro przyprawione. Nie wiem czy po to by zamaskować jakieś nieświeżości, czy akurat tak tam gotują. Jednym smakowało, inni się krzywili. Ja jakoś dawałem radę, ale wolałbym mniej ostre i w razie potrzeby doprawić samemu.

Kolacja
Jak śniadanie plus jakieś ciastko lub owoc no i już bez stołu mlecznego. 

ZAPLECZE TERAPEUTYCZNE
Fizykoterapia full wypas. Lasery, mrozy, ultradźwięki, lampy, magnesy, prądy.
Hydroterapia całkiem ok. Wirówki, masaże podwodne, wanny z bąbelkami.
Kinezyterapia w miarę ok. Mały pokoik ze sprzętem do gimnastyki indywidualnej oraz sala do gimnastyki grupowej. Sala do grupowej jest taka sobie. Zazwyczaj sala gimnastyczna to widne pomieszczenie, z parkietem, drabinkami, materacami i wieloma innymi przyrządami do ćwiczeń. Tutaj sala gimnastyczna jest zrobiona w sali konferencyjnej, między stołami, na zimnych kafelkach podłogowych. Brak drabinek.
Basen ok. Fajny, duży, wejście do basenu po schodach, rączki do ćwiczeń prawie po całym obwodzie basenu. Do tego sauna i jacuzzi. Niestety nie ma przebieralni czyli trzeba świecić gołą dupą. 😉
Zajęcia relaksacyjne z psychologiem do kitu. Kiepsko zostały określone cele spotkań, przez co wiele osób nie wiedziała, po co w ogóle są te zajęcia. Techniki relaksacyjne stosowane przez prowadzącą kompletnie do mnie nie trafiały. Do wielu innych osób również. Pani była nudna i sztuczna. Słuchając jej odnosiłem wrażenie, że recytuje z pamięci jakiś podręcznik. Jak bym słuchał jakieś nagranie z taśmy. I to WMAWIANIE mi, że moje ciało jest teraz ciężkie, teraz odprężone, a teraz czuję ciepło. Nie podobały mi się te zajęcia kompletnie.

OBSŁUGA
Jedni mili, zaangażowani, uśmiechnięci, otwarci, do pogadania. Inni znudzeni, obojętni, zamknięci, nie do pogadania.

ORGANIZACJA CZASU WOLNEGO
Kafejka internetowa, stół bilardowy (6zł/h), basen (6zł/h), sauna (12zł/h), jacuzzi  (27zł/h) i w weekend możliwa wycieczka do Krynicy-Zdroju (15zł). Wycieczka możliwa tylko przy grupie minimum 28 osobowej. W samym miasteczku nie ma gdzie spacerować, nie ma co zwiedzać. Jedna ulica, kościół, szkoła, kilka sklepów i bar. 

PODSUMOWANIE
Miejscowość Stróże to malutkie miasteczko, moim zdaniem mało atrakcyjne turystycznie, wręcz nudne. Lepiej sprawdza się jako baza wypadowa w inne rejony niż docelowe miejsce pobytu.
Centrum Szkoleniowo – Rehabilitacyjne Im. Ojca Pio, jest moim zdaniem dziwnie zaprojektowane. Usytuowane w złym punkcie miejscowości, widoki z okien mało atrakcyjne, wewnątrz jest ciemno, ponuro i ciasno. Przy trzech osobach w pokoju problemy z rozlokowaniem ubrań i obuwia. W łazienkach brak półek na kosmetyki i wieszaków na ubrania.
TV to porażka. Mało atrakcji do zabicia czasu wolnego.
Dla osób młodych, aktywnych, wybrednych, pobyt w tym ośrodku jest raczej nudny, dołujący, denerwujący.
Osoby którym nie przeszkadzają wyżej wymienione niedociągnięcia, powinny być zadowolone.
Zabiegi są na przyzwoitym poziomie, jedzenie w miarę ok, obsługa daje radę, czas wolny jakoś tam można zagospodarować, więc nie jest aż tak źle. Sanatorium w Stróżach jako ośrodek rehabilitacyjny spełnia swoje zadanie, jednak drugi raz bym się tam nie wybrał.

Może Ci się spodobać...

One thought on “Sanatorium w Stróżach

  1. roman szymala

    13 lutego, 2020 at 5:36pm

    jade samochodem do strózy na turnus od 21.02-15.03 czy ktos tez jedzie z okolic katowice-siemianowice-chorzów

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. Pola nazw i adresy e-mail są wymagane

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.