Simi LAN Party

Gry sieciowe to kolejna z moich małych pasji. Quake i tryb multiplayer był dla mnie przełomowym odkryciem na drodze rozrywki elektronicznej. Od tamtej pory mam w różnym stopniu styczność z grami sieciowymi. Grałem z kolegami w szkole, grałem z sąsiadami w domu, grałem z ludźmi w necie. Kiedyś nawet wywalczyłem 3 miejsce w miejskim turnieju Q2, zorganizowanym przez jedną z kafejek internetowych.

Sieciówki towarzyszą mi od kiedy je poznałem, lubię je, chyba nawet jestem ciut od nich uzależniony.
Dlatego od czasu do czasu organizuję spotkania ze znajomymi na których zagrywamy się w różne gierki.
Ta strona jest źródłem informacji o takich właśnie spotkaniach.

ne

 

Brak informacji.

 

pe

Kiedy: 2015.01.24
Gdzie: Wynajęta sala
Grali: Krisu, Simi, Bochen, Vian, JaQ, Robertus, SkoneS, Milos, Radek

Tym razem to Krisu był głównym inicjatorem i organizatorem fragowania. Postanowił jednak podpiąć i mnie, chyba po to, by płynnie przejść z Simi Lan Party (SLP) przez Simi & Krisu LAN Party (SKLP) do Krisu LAN Party (KLP) :)

Impreza całkiem udana. 8 do 9 graczy, głównie drużynowe walki w COD4 i trochę szybkiej sieczki w Painkillera. Oczywiście wszystko okraszone napojami dodającymi celności i jadłem przyciskającym do krzeseł. ;) Na koniec przypadkowe uruchomienie alarmu, kilka pierdów i do domu. :)

Kiedy: 2014.03.01
Gdzie: Wynajęta sala
Grali: Simi, Krisu, Bochen, Ginter, Grzesiu, Robertus, Kristov, SkoneS, Arkilius, Misha

Takie sobie spotkanie. Brakowało JaQ, Zygi, chęci do alko i wygodnych krzesełek.
Brakowało też grania w obcykaną grę. Ale nie było tak źle. Mogę uznać, że to SLP było uczeniem się nowej gry, treningiem przed kolejnym SLP. ;)

Kiedy: 2013.05.18
Gdzie: Wynajęta sala
Grali: Simi, Kris, JaQ, BoChen, Misha, Zyga, Radek, Skones i inni

Było trochę % więc nie pamiętam już zbyt dokładnie wszystkiego, ale na pewno tłukliśmy w COD2. Zapamiętałem to dokładnie, bo jak nigdy byłem najlepszy.
Tak się wczułem w grę, że nawet Krusu nie dał mi rady, co jest nieprawdopodobne. ;) Pewnie % dodały mi celności. ;)

Kiedy: 2012.06.16
Gdzie: U mnie w pracy
Grali: Simi, Kris, Bubu, Gellert, Łubin, Killer, JJ, Misha, Penciu

Było całkiem OK. Na początku szybkie mecze na flagi w Q3A, potem w przerwie oglądaliśmy mecz łaka łaka euro sraka, Polska-Czechy 0:1. Po meczu z godzinka cholernie szybkich akcji i zajebiście krwistych fragów w Painkillerze. Po prostu miazga! Na koniec zwolnienie tempa i sporo taktycznej, emocjonującej gry w podchody z flagami w COD2.

Kiedy: 2012.01.07
Gdzie: U mnie w pracy
Grali: Simi, Jaq, BoChen, Kris, Zyga, Radek, JJ, Bubu, Gellert, Hubertus

Było OK, choć mogło być lepiej. Ludzie za szybko wymiękli, za szybko się zawinęli na chatę, za mało lub w ogóle nie pili. Samo granie na plus. Dużo fajnych akcji, dużo emocji tylko za krótko!

Kiedy: 2011.03.06
Gdzie: U mnie w pracy
Grali: Simi, Kris, Bubu, BoChen, Miniu, Zyga, Radek, Kuba, Czara, G

Krótkie, szybkie, spotkanie. Bez przygotowania, pompy itp. Ot tak, by popykać trochę.

Kiedy: 2010.03.06
Gdzie: U mnie w pracy
Grali: Simi, Jaq, Bubu, BoChen, Ginter, Killer, Hary, Kris, Zyga, Radek

Po kilku latach postu udało mi się wreszcie ogarnąć temat kolejnego LAN Party. Ponieważ w domu nie miałem warunków na przyjęcie więcej niż 4 graczy, impreza odbyła się u mnie w pracy. Dzień wcześniej ustawiliśmy stoły, pociągnęliśmy kable i sprawdziliśmy czy wszystko działa. Następnego dnia weszliśmy, podpięliśmy wtyczki i ogień. Było konkretnie. Dziesięciu, chwilami jedenastu graczy, w przerwie chińskie żarcie, projekcja filmów z rzutnika, trochę napojów wyskokowych, krótko mówiąc udana impreza. Organizacja na plus, klimat na plus, zabawa na plus. Jeeeaaah!

Kiedy: 2006.07.20
Gdzie: U BoChena
Grali: Simi, BoChen, Killer, Gudalus, Bubu

Nawet całkiem fajnie spotkanie, tylko za krótkie.

Kiedy: ?
Gdzie: U Minia
Grali: Simi, Miniu, Bochen, Bubu, Ginter

Hmmm, musiało być tak sobie skoro nawet nie pamiętam dokładniej kiedy to było. Wiem tylko, że było.

Kiedy: 2005.10.22
Gdzie: U Minia
Grali: Simi, Miniu, Killer, Aga

Bardzo kameralna impreza. Chyba bardziej piliśmy niż graliśmy ;)

Kiedy: 2005.06.11
Gdzie: U Minia
Grali: Simi, Miniu, Killer, Bochen, Kucharz, Aga

Było konkretnie i na wypasie. Dużo grania, jedzenia i napojów dodających ilość FPS ;)

Kiedy: 2005.03.05
Gdzie: U Killera
Grali: Simi, Killer, Bochen, Kucharz

Chata ciasna, niektórzy nie wytrzymali z graniem do świtu, ale i tak było całkiem fajnie.

Kiedy: zima 2004
Gdzie: W kafejce internetowej ARENA
Grali: Simi, Killer, Gudalus, Bubu, Leon, Książu, Danio i kilku klientów kafejki

O w mordę. To był wypas. Już w założeniach planowałem większą liczbę osób i granie w kafejce, bo w domu nie da rady pomieścić tylu luda i sprzętu. Udało się. 10 graczy na mapie to już konkretna rzeźnia. 2 w nocy, obsługa kafejki kima na krzesełkach, a my nadal napierdzielamy. Jeeeaah! :)

Kiedy: lato 2003
Gdzie: U mnie
Grali: Simi, Volf

Krótkie kameralne spotkanie. Volf przyjechał do mnie na kilka godzin z komputerem. Warunki były średnie. Volf siedział na wersalce, monitor był na krzesełku, klawiaturę miał na kolanach ... ale jakoś tam pograliśmy. W przerwach między meczami wychodziliśmy na balkon by zapalić i powspominać studium informatyczne i te setki godzin spędzone przy komputerach na grach, w internecie, te dyskusje o programowaniu, pogaduchy o komputerach, sieciach i takie tam. Ach, łezka się w oku kręci.

Kiedy: lato 2002
Gdzie: U Killera
Grali: Simi, Killer

Żoncia Killera wyjechała na wakacje. Hmmm, masz wolną chatę? Gramy? Skołowałem z roboty 5litów wina, spakowałem komputer i pojechałem do Killera. To było kameralne party, ale wypasione. Killer ugościł mnie jak brata. Smażona kiełbacha z cebulą, słodzone grzane wino, fragowanie, tłuczenie komarów na suficie, kac. Było super. Tylko te zjeby od żonki Killera za krwawe plamy po komarach na suficie. ;)

Kiedy: zima 2001
Gdzie: U Volfa
Grali: Simi, Killer, Volf

To był pionierski wypad. Mój brat zawiózł mnie, Killera i sprzęt do Volfa mieszkającego wtedy w EOP.
O 12:00 zaczęliśmy podpinać kompy, zarabiać kable itp. Po kilku godzinach walki z siecią nadal jeden komp nie widział sieci. Poddałem się i zaczęliśmy grać na zmiany na 2ch kompach. Lekkie zniechęcenie, gra poszła na bok i zaczęły się szpery po dyskach. Całość była zakrapiana alkoholem i smacznym jedzonkiem. Wieczorem Volf musiał na chwilę pojechać na dworzec. Zostaliśmy z Killerem sami. Killer robił rentgeny na HD-ekach, a ja znowu zacząłem dłubać w ustawieniach sieci, w ustawieniach Q2 i przy przy HUB-ie. Nagle z trzeciego komputera, który nie widział sieci, dobiegł nas głos respawn-u z Q2 ... jaaaa pierdziele. Trzeci komp nie widział sieci, bo wtyk był w nieodpowiednim gnieździe HUB-a. FUCK! Po powrocie Volfa fragowaliśmy do rana już we trzech. :D

Comments are closed.