Budziszewice

Dziś z JaQ i JJ-em wybraliśmy się obadać miejscówkę w Budziszewicach. Pogoda była słaba, dość zimno i wietrznie. Mimo tego ludzie dopisali i udało się zagrać kilka dynamicznych jebanek.
Osobiście miejsce średnio mi się podoba. Dla mnie to istny labirynt sztucznych ścian, małych pomieszczeń, ciasnych korytarzy i mnóstwa okienek. Trzeba jednak przyznać, że właściciel włożył sporo pracy w przygotowanie terenu. Strefa bezpieczeństwa oddzielona od poligonu, a w niej stoliki z ławkami dla graczy. Na polu gry są nawet wieżyczki obserwacyjne dla moderatora/fotografa.
Samo pole gry jest raczej bezpieczne, dość duże, tylko ilość tych wszystkich ścian, okienek, opon i desek sprawia, że jest tam bardzo ciasno. No, ale chyba takie było założenie, CQB to CQB.
Być może mój mały entuzjazm co do miejsca wynika z jego nieznajomości. Może kilka razy trzeba tu jeszcze przyjechać, żeby je dobrze poznać.
Natomiast sama gra jak najbardziej na plus. Dużo zabawy, śmiechu, fragów i powrotów na respa. Pewnie jeszcze się tam wybiorę.

Może Ci się spodobać...

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. Pola nazw i adresy e-mail są wymagane

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.