Mazury – 2003.09.17

Był to jeden z najfajniejszych naszych wypadów. Niemal spontan. Killer wpadł mnie odwiedzić, gadka szmatka, padł pomysł wyjazdu, czemu nie, następnego dnia ustalenie planu zwiedzania, oblookanie mapy, zaplanowanie trasy dojazdu, zakup jedzenia i kolejnego dnia pojechaliśmy.
To były tylko trzy i aż trzy dni. Zamek w Rynie i Reszelu, Twierdza Boyen w Giżycku, bunkry w Gierłoży i Mamerkach, śluzy w Leśniewie i prawie Fuleda. Prawie bo Fuleda okazała się naszą największą porażką. Nawet teraz, po latach, czasem używamy tekstu „Fuleda 2” jako określenie jakiejś naszej porażki, pecha, niepowodzenia w życiu. 😉
Przez godzinę tłukliśmy sie po kocich łbach. Dotarliśmy do wsi Fuleda, zatrzymaliśmy się niedaleko szlabanu blokującego dalszy przejazd. Podeszliśmy do jeziora i rozglądamy się za głazowiskiem. Jest tam Rezerwat przyrody nieożywionej Głazowisko Fuledzki Róg z kompleksem kilku tysięcy głazów narzutowych. Rozglądamy się, głazów, skał, kamieni nie widać. Dzień się kończy, my zmęczeni, głazów brak, no to wracamy. A po powrocie do domu okazało się, że wystarczyło przejść za ten szlaban jakieś 100m i znaleźlibyśmy owe głazowisko. 🙂
Na bank jeszcze tu kiedyś wrócimy. By odświeżyć wspomnienia, by zobaczyć to co nam wtedy umknęło.
Mimo upływu lat nadal mamy w planie zwiedzić inne znane fortyfikacje, zamki itp. Jeśli uda nam się je zrealizować, fotki z wypraw znajdą się na mojej stronie. 🙂

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. Pola nazw i adresy e-mail są wymagane

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.