KJS Zima 2005

Jak ja nie cierpię zimy. W tym okresie mam beznadziejne samopoczucie, nic mi się nie chce. Za pisanie tego arta wziąłem się dopiero dwa tygodnie po rajdzie. Mam nadzieję, że jeszcze coś pamiętam.

Przed jedenastą z kolesiem zapakowaliśmy się do bawary i przyjechaliśmy do PeZetMotu. Dwóch kolejnych kumpli już tam na nas czekało. Kilka fotek i wyruszyliśmy na Borki. Nigdy wcześniej nie widziałem jak tu jeżdżą. Start, w prawo przez szykanę i wielką kałużę wjazd na parking. Sam parking podzielony na kilka mniejszych sektorów z wąskimi uliczkami dojazdowymi. Kilka nawrotów, kilka krótkich prostych i wyjazd z parkingu w tym samym miejscu. Potem w prawo, szykana, kawałek prostej z łukiem, nawrót i tą samą drogą do mety. Trasa była śliska i mokra. Taka plucha pośniegowa z dużą kałużą przy wjeździe na parking. W tym miejscu zbierało się najwięcej fotoamatorów. Na tym odcinku najbardziej podobała mi się walka załogi 22, która przez większość trasy jechała na kapciu. Po dojechaniu do mety opona była w strzępach. Po kilku przejazdach pojechaliśmy na Białą Górę.

KJS Zima 2005, OS „PCK – Stadion”

Mokro, ślisko, błoto, plucha i piach. Trasa została trochę skrócona i jechana inaczej niż ostatnio. Ale efektowna jak zawsze. Zwłaszcza nawroty na skrzyżowaniu i przejazd przez kałużę. Kilka fotek i wyjazd na Jeleń.

Przy bunkrze trasa bez zmian. Tylko nawierzchnia zmieniła się z asfaltu na śnieg. Tutaj ciężko znaleźć dobre miejsce do ciekawych fotek. Trasa wąska, pełno drzew, strach stać przy samej drodze. Na tym odcinku pomogliśmy załodze 18 wrócić na drogę. Złapali pobocze i zakopali się w głębokim śniegu. Na pewno stracili trochę czasu, ale ważniejsze, że zatrzymali się w zaspie a nie na drzewach.

KJS Zima 2005, OS „PCK – Stadion”

Przy tartaku, na końcach prostych, trasa została rozbudowana o slalomy i nawroty w ‚uliczkach’ ustawionych z opon. Poza tym trasa bez zmian. Dwie długie proste z szykanami i efektownymi kałużami.

Po przyjeździe na PCK byłem nieźle na siebie wkurzony. Dlaczego? Bo na PCK było najbliżej i to tu było najfajniej, najefektowniej a dotarłem tu pod koniec rajdu, więc za dużo już nie zobaczyłem. Jeździłem na różne odcinki by zobaczyć jak najwięcej a skutek był odwrotny. Zamiast skupić się na jednym odcinku i zobaczyć wszystkie przejazdy to skakałem z odcinka na odcinek i oglądałem prawie ciągle te same auta. Fuck!

KJS Zima 2005, OS „PCK – Stadion”

Odcinek był super. Jazda dookoła stadionu, wjazdy do lasku, wiraże, wyboje, podskoki i ekstra kałuże. Zwłaszcza jedna najdłuższa. No szczena opadała na ten widok. Woda bryzgała na 5-6 metrów w górę. Szum jak nad wodospadem. Przy mecie też była spora kałuża. Głęboka na tyle, że bardzo skutecznie wyhamowywała samochody. Stawiała taki opór, że jedno z aut obróciło o 180 stopni i na metę wjechało tyłem. Kilka fotek i zaczęło padać.

Głodni, zmarznięci i troszkę zawiedzeni wróciliśmy do domu. Następnym razem skupimy się maksymalnie na 2 odcinkach.

Może Ci się spodobać...

Twój e-mail nie zostanie opublikowany. Pola nazw i adresy e-mail są wymagane

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.