Bardzo lubię klimaty post-apokaliptyczne. Nie wiem czemu, nie wiem co mi się w tym podoba, bo przecież żyć w takim świecie bym nie chciał. Może trochę bierze się to z uwielbienia do opuszczonych miejsc, tej magii, tajemniczości i smutku towarzyszącym takim miejscom. Moje ulubione filmy w tych klimatach to:

Stalker. Trudny film. Ale ten klimat, lokacje, kolorystyka no wbija mnie w fotel. Dźwięki po prostu niesamowite. Skrzypiąca od kroków podłoga, tykanie zegara, kapiący kran, stłumione dźwięki otoczenia, no szok. I ta praca kamery, te spokojne i długie ujęcia. To wszystko zostawia ślad w bani.
O-bi, o-ba. Koniec Cywilizacji, gorzka wizja upadku, bezradność, paranoja. Ciekawe lokacje, fajna kolorystyka i steadicam-owe ujęcia.
The Road też nieźle namieszał w bani. Ma tak ciężki i przygnębiający klimat, że po seansie czułem smutek. Optymistyczne zakończenie filmu nie zmieniło faktu, że i tak wszyscy są w dupie, bo i tak nie mają szans na przetrwanie. Już lepiej było zostać w bunkrze do wyczerpania zapasów, poczekać tam na śmierć, niż brnąć dalej w poszukiwaniu starego świata, którego i tak już nie ma. Mocny, ciężki, przygnębiający klimat.
Babylon A.D. jest na tej liście tylko ze względu na fajne lokacje pokazane z początku filmu, a Nemesis, Cyborg i American Cyborg z sentymentu, bo oglądałem je jako dzieciak.

Krisuroku
12 października, 2017 at 5:40amPrzyznaję się bez bicia, że z tych filmów co wymieniłeś to oglądałem tylko „Jestem Legendą” 😛
Simi
12 października, 2017 at 9:39pmJeśli lubisz takie klimaty to musisz nadrobić zaległości.